Przyciski

wtorek, 11 listopada 2014

ALEXANDER WANG X H&M

Chodzę po lumpeksach, więc wiele widziałam i myślałam, że nic mnie nie zaskoczy, ale byłam w błędzie. Wejście kolekcji Alexandra Wanga do H&M, na długo pozostanie w mojej pamięci. Ludzie łapali wszystko i w każdych ilościach. Jedną z rzeczy, które chciałam kupić była neoprenowa bluza z tłoczonym napisem „WANG” z działu męskiego. Nawet ich nie widziałam. Słyszałam za to, że jedna osoba złapała wszystkie czarne, a druga wszystkie szare. SUPER! Na dziale damskim nie było lepiej, bluzy również „wyparowały”. Kupiłam za to top. Wyglądało to następująco. Podeszłam do wieszaka, zdjęłam pierwszy z brzegu (super nosić najmniejszy rozmiar, bo przynajmniej nie trzeba tracić czasu na szukanie). Wtedy pozostałe topy „zniknęły”. Premierę kolekcji można zatem uznać za magiczną. Ostatnia kolaboracja, która przyciągnęła mnie z samego rana na Marszałkowską, to ta z Versace. Wtedy, każdy klient mógł kupić tylko jeden egzemplarz z danego modelu. Było to świetne rozwiązanie, które na pewno realizowało filozofię marki. W końcu H&M podobno nawiązuje współprace z projektantami i domami mody, żeby przybliżyć modę z wyższej półki masowemu odbiorcy. Teraz przybliżył modę handlarzom z allegro. Nie mam nic przeciw, sprzedawaniu rzeczy po zawyżonych cenach na portalach aukcyjnych. Każdy orze jak może. Sama niejednokrotnie przepłacałam, za chociażby ubrania Zary na portalach aukcyjnych, w czasach gdy nie było sklepu internetowego, ani stacjonarnego w Lublinie. Uważałam, że to transakcja wiązana. Ja nie musiałam tracić całego dnia i pieniędzy na wycieczkę do Warszawy, a ktoś nie musiał chodzić do pracy, bo pomagał w zakupach osobom, które nie mają dostępu do rzeczy danej marki. Obie strony zadowolone. Czego chcieć więcej? W tym przypadku jednak nie ukrywam, że mam żal do marki o beznadziejną organizację, bo nie po to wstałam z samego rana, żeby nawet nie mieć okazji zobaczyć niektórych rzeczy. Co do samej kolekcji, jestem pod wrażeniem. Alexander Wang, to jeden z moich ulubionych projektantów. Wiele z jego projektów dla szwedzkiej sieciówki, idealnie wpasowało się w moje zamiłowanie do sportowej odzieży. Czuję jednak pewien niedosyt. Nie lubię torebek. Zawsze jak już muszę jakąś kupić, to szukam wiele miesięcy i wybrzydzam. Za to te, które projektuje Alexander Wang trafiają w mój gust idealnie i właśnie dlatego czuję się zawiedziona, że żaden ciekawy model nie pojawił się przy okazji kolaboracji z H&M.


Top – ALEXANDER WANG X H&M
Spodnie / Pants – ZARA STUDIO
Płaszcz / Coat – TOPSHOP
Czapka / Cap – MISBHV
Buty / Shoes – ADIDAS ORIGINALS